To już dziś. Dziś zaczynam nowe życie. Oto moja druga szansa. Nie zamierzam jej zmarnować. Wreszcie uwolnię się od złych wspomnień z Polski... Nie. Nie uwolnię. Ale je przyćmię. Nie będę blisko miejsc związanych z nimi, więc nie będą już takie silne. Mam taką nadzieję...
- Na pewno wszystko spakowaliście?! - krzyknęła moja mama, chowając do torby paszporty.
- Nie... - zwątpiła Peyton.
Tak na marginesie - Peyton to moja najlepsza przyjaciółka, którą traktuję jak siostrę. Zawdzięczam jej najlepsze chwile w moim życiu i wyciągnięcie z dołka... dołków...
- Na pewno wszystko mamy! - zakończyłam.
Jesteśmy w samolocie. Tak oto ja, Pey i nasi rodzice lecimy ku lepszemu życiu w Los Angeles - mieście aniołów, gdzie wszystkie marzenia się spełniają. Brzmi jak jakaś reklama... No cóż, co tu dużo mówić, LA kochają chyba wszyscy.
Lecimy razem, ponieważ moja mama generalnie miała problem ze znalezieniem pracy, a moje rodzeństwo jest już dorosłe, więc przeprowadzamy się we dwie. Pey jest jedynaczką, a jej rodzice dostali propozycję pracy lepszej niż w Polsce, dlatego postanowili wyjechać. Ja nienawidzę mojego kraju... Niestety taka jest prawda i przyznam, że niezbyt dobrze się z tym czuję... Jeśli chodzi o Pey - ona lubi Polskę. Nawet miała tu chłopaka, Jasia. Ale stwierdzili, że związek na odległość to coś nie dla nich. To było najgorsze - pożegnanie z bliskimi. Cóż... coś za coś.
- Gotowi na życie w raju? - spytałam wychodząc z lotniska.
Reszta tylko się zaśmiała.
- Taxi już jest - zauważyła mama.
Będziemy mieszkać w różnych domach... obok siebie. Jednak zobaczymy się pewnie dopiero po obejrzeniu nowych pokoi, salonu, itp.
Przytuliliśmy się na pożegnanie i rozstaliśmy.
Jedziemy... Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Tutaj jest tak pięknie! Zdjęcia tego nie oddają. Naprawdę. To miejsce tak bardzo różni się od Polski...
- Dojechałyśmy - poinformowała mnie mama.
Mamy pierwszy rozdział! Trochę krótki... Ale obiecuję, że następny będzie dłuższy. Podoba wam się? xo
Świetnie się zapowiada ;) Już niw mogę doczekać się 2 :)) No i zapraszam :
OdpowiedzUsuńgiveyoumeheart.blogspot.com/?m=1 :)